Strona główna
Posłuchaj
Kontakt
Galerie zdjęć
   
Wizyta Berlusconi w Polsce:
Link do skopiowania
Jacek Ziobro
Nazywam się Ziobro,Jacek Ziobro.Powiem więcej ,Jacek Ziobro to ja.Byc może nikomu to nic nie mówi,lecz ja wiem kim jest Jacek Ziobro.To ten gość, z którym spedziłem ostatnich parędziesiąt lat,lecz by zbyt ponuro nie zabrzmiało, to lepiej będzie powiedzieć,pierwszych kilkadziesiąt .Dla mnie to ktoś nad wyraz ważny, choć nie zawsze tak było.
W myśl starej zasady „Każdy myśli o sobie i tylko ja myśle o mnie”powiem tak –to strasznie równy, nierówny gość.
Równy bo od niedawna niekłamanie go polubiłem….no, może staram się go lubić niekłamanie oczywiscie,ale z coraz większymi sukcesami.
Nierówny natomiast bo bałwochwalczo zapatrzony w swoje nawyki,zresztą nawyki o średniej reputacji jak i jakości.On nawet do tego się przyznaje,znaczy wie,ale uwierzcie, wiedza to mało, stanowczo za mało.Czas cos zmienić Panie Jacku,a nie gadać o zmianach,bo w gadaniu nie znam lepszego od Pana.Gdyby za gadanie płacili,a do tego za  nie niewiele znaczące gadanie,byłbyś Pan milionerem.Na szczęście nie płacą bo co to by był za swiat .Za wielu milionerówby się po nim kręciło,ale dla Pana to raczej marne pocieszenie.
Coś w tym jest.
Więc Jacek Ziobro to ja.
A teraz suche fakty.Przedszkole ukończone z wyróżnieniem.Podsawówka-same piątki z wyjątkiem piątej klasy.Czwórka z zetpetów.Dziś często spotykam w mieście tego nauczyciela
i nawet ze sobą rozmawiamy,także widzicie,pamiętliwy nie jestem.
Same piątki to tylko wynik chorych ambicji ,bo nie wynikały z oceanicznego pędu do wiedzy,a kolekcjonerstwa ocen.Taki klasyczny „stachanowiec”.Wyryć  „na blachę”,zgłosić się wbijając nauczycielce w oczy dwa palce z okrzykiem”ja prze pani”,inkasnąć piatkę,rozepchać pychę by znów poczuć choć na chwilę,że w ogóle jestem coś wart.
Tak przez osiem lat.Nazwał bym to „okresem stachanowca z tarczą”.
Ale niestety wszysko co miłe trwa mać….krótko.
Ogólniak.”Czas schodów”.Za wysokie progi dla „kaprala wiedzy”.Tu trzeba było zacząć coś kumać.Nie mogłem tego pojąć ,że można coś wiedzieć i jednoczesnie to rozumieć.Czysta perwersja.Zmieniłem taktykę.Sport i kabaret.Tu czułem się jak ryba w wodzie.
Szkolny kabaret z sukcesami lokalnymi.Ale to czułem.Wtedy jednak nie myślałem jeszcze, żeby robić z siebie idiotę przez duże „i”.Fajnie było.
Dojrzewanie ,pierwsze platoniczne miłości,koszykówka ,muzyka/zespół też był/.Cudowny czas.Ledwo prześliznąłem się ,ale w końcu doczołgałem do mety.Nie ma się co katować.Matura zdana,słabo bo słabo,ale kto zwycięscy zagląda w rubryki.Wynik poszedł w świat.
Nastał czas studiów.Dostałem się za pierwszym podejściem.Gdzie mogłem mięć nadzieję z samymi dostatecznymi i mega piątką z wu-efu?No!Bingo.Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.Wbrew pozorom trzeba było zakuwać.
Stachanowiec odrodził się jak Feliks z popiołów, oczywiście jak na Feliksa przystało.Anatomia po łacinie.Czujecie coś takiego?Do dziś pamiętam „Vagina synowialis tendinis kapitis longis musculis bicipicis brachi” czyli „pochewka maziowa ścięgna głowy długiej mięnia dwugłowego ramienia”.Coś po łacinie mogłem przekręcić ale jadę z pamięci i i i   za docenienie  z góry serdecznie dziękuję.
Kabaret poszedł na dalszy plan,czyli po prostu nie mieścił się w planie.
Jako że dobrze grałem w koszykówkę AZS wystąpił z prośbą do Dyrektora Wydziału Pedagogiki Specjalnej pozwolenie Jackowi Ziobro na kontynuowanie nauki na tymże wydziale i został przyjęty.AZS miał dobrego koszykarza,a koszykarz przez następne lata nie musiał iść do szkoły jako wuefista,więc oprócz Ministerswa Oswiaty wszyscy powinni być zadowoleni.
Skończyłem ów wydział.Czas uniwersytetu to równia piękny czas jak ogólniak.Wszyscy traktowali mnie jak dorosłego człowieka.Miałem sobie wybierać czego chcę się uczyć,jak zaliczać …i.t.d.Po raz kolejny-dla mnie totalna perwersja.
Miałem dużo wolnego czasu,wiec wygłupy wróciły do łaski.
Jeździłem na przeglądy,festiwale.Było OK.
Potem rok pracy w szkole specjalnej.Dzieci szybko się na mnie poznały bo pierwsze słowa, które usłyszałem od ucznia Piotra P.brzmiały ”Ty ch…u!”Nie wiem skąd miał cynk, ale fakty mówią za siebie.Po roku odpusciłem i to bynajmniej nie z powodu szczerości Piotra P.W zasadzie odpuścił mnie Pan Dyrektor,więc nie było wyjścia. Trzeba było zacząć robić z siebie „idiotę” już na poważnie.
Tak zostało mi do dziś,oczywiście w bardzo dużym uproszczeniu.Były wzloty i upadki.O tym może kiedy indziej.
Dziś wiem ,że chce mi się robić kabaret.Myślę,że tak naprawde bardzo niedawno dotarło to do mojej świadomości.Coś we mnie zaczyna się zmieniać .Leniwie ,ale jednak zawsze.
Chcę robić to, co robię uczciwie i porządnie,bo przyznaję nie zawsze tak było.Przepraszam wszystkich tych,którzy mieli okazje się o tym przekonać.Dziś wiem,ze chcę inaczej i mam tego świadomość.
Lecz niech Pan nadal nie zapomina Panie Jacku,że między „wiedzieć” a „czynić”jest przepaść,więc do dzieła!
Trzymam za Pana kciuki Panie Jacku Ziobro.Jestem pana wiernym fanem choc miałem momenty zwątpienia.Pana oddany fan
 
                                                           Jacek Ziobro.
 
 
 
A to coś, co dzisiaj napisałem,jak najbardziej o mnie .
Do muzyki Paula Anki „My way”
 
 
 
 
GALERIA ZDJĘĆ


















Copyright © 2010 Jacek Ziobro - Wszelkie prawa zastrzeżone